1. ekipa:
“ Autor: Wiktor Dynarski
Blog: dynarski.pl
Miejscowość: Bratysława
Data pierwszego posta: czerwiec 2013
Jest transpłciowym aktywistą i naukowcem. Od kilku lat działa na rzecz osób transpłciowych w Polsce jako wiceprezes Fundacji Trans-Fuzja,...

    ekipa:

    Autor: Wiktor Dynarski

    Blog: dynarski.pl

    Miejscowość: Bratysława

    Data pierwszego posta:  czerwiec 2013

    Jest transpłciowym aktywistą i naukowcem. Od kilku lat działa na rzecz osób transpłciowych w Polsce jako wiceprezes Fundacji Trans-Fuzja, pomaga rozwijać się podobnym organizacjom na Słowacji i w Czechach, od 2010 roku jest również zaangażowany w działalność Transgender Europe - europejskiej sieci transpłciowych organizacji.

    Temat transpłciowości interesuje go również z perspektywy nauk społecznych. Obecnie jest w trakcie badań i pisania pracy doktorskiej o doświadczeniach transmężczyzn w Polsce i na Słowacji. Prywatnie bardzo lubi pisać. Kiedyś dużo poświęcał się prozie i fikcji, dziś większość jego pisania to artykuły w jakiś sposób poświęcone (trans)płciowości, seksualności i ciału w ogóle.

    Czy da się oszacować, ile ludzi w Polsce lub na świecie nie mieści się w tradycyjnie pojmowanych kategoriach płci?

    Problem polega na tym, że bardzo trudno oszacować istnienie tego typu zjawisk. Wszystko zależy od tego, jak postanowimy liczyć i jakie przyjmiemy założenia. Możemy starać się oszacować liczbę osób, które w jakiś sposób przeżywają swoje niedostosowanie do tradycyjnych ról i tożsamości płciowych, pytanie jednak, czy przypadkiem nie będą to bardzo wysokie liczby? Czy w takim razie lepiej liczyć te osoby, które decydują się na tranzycję? Ale co z tymi, które nie mogą się na nią zdobyć z powodów zdrowotnych, rodzinnych, finansowych? Przy kwestiach oszacowania zawsze rozkładam ręce, bo nie mogę wyobrazić sobie odpowiedniego ujęcia, które zadowalałoby wszystkich. Myślę, że musielibyśmy spróbować przeprowadzić duże badania ilościowe (i to nie tylko na osobach trans- czy interpłciowych), które ukazałoby nam, ile osób przeszło podobny etap w dzieciństwie, w okresie dojrzewania, czy jako dorosłe osoby miewają myśli z tym związane - takie podejście byłoby ważne również ze względu na to, że miewamy transpłciowe coming outy osób po 40, po 50, a zatem w okresie życia, w którym - wydawałoby się - wszystko jest już ustalone i jasne.

    Innymi słowy - nie mogę podać żadnych liczb z pełną świadomością, że będą odzwierciedlały realny (bądź bliski rzeczywistości) obraz. Mogę natomiast wspomnieć, że często mówi się o 1% całej populacji, jednak nie są to potwierdzone dane.

    Czym jest gender?

    Coraz częściej spotykam się z opiniami, że gender jest nauką, gender jest polityką równościową i - przyznam szczerze - ręce mi przy tym opadają. Gender to angielski wyraz opisujący to, co nazywamy w języku polskim płcią kulturową i płcią społeczną, tj. tymi atrybutami społeczności, które przypisywane są cechom płciowym. Gdy pojęcie to wyszło z kręgów akademickich i miało być popularyzowane w naszym języku, odrzuciliśmy gender. Zapewne dlatego, że brzmiało obco, sucho i nie do końca je rozumieliśmy. Owszem, były próby opisywania go jako „rodzaj”, tyle że - niestety - ponieważ słowo to zarezerwowano wyłącznie dla kategorii gramatycznej, pojęcie się nie przyjęło i zostaliśmy z naszą „płcią społeczną” i „płcią kulturową”.

    Dlaczego tematyka gender wzbudza w Polsce tyle skrajnych emocji? Jak jest w innych krajach Europy?

    To nie gender jako taki wzbudza skrajne emocje, ale pojęcie „ideologii gender”, które sprytnie zostało wplecione w nasz język, tak jakby miało w ogóle uzasadnienie. A dlaczego nie ma? Z prostej przyczyny. Jeśli „gender” to to, co nas upłciawia i to, co robi z nas istoty posiadające płeć w strukturze społecznej – wyznawcą ideologii gender jest każdy, kto stara się narzucać normy płciowe. Zatem propagatorami „ideologii gender” jako takiej są osoby, które to pojęcie wymyśliły. Niepokoi mnie i śmieszy ta cała sytuacja, ponieważ pokazuje, jak daleko może zajść kłamstwo i brak zrozumienia dla debaty akademickiej. Swego czasu zrobiłem małe internetowe śledztwo w sprawie korzeni pojęcia „ideologii gender” i dowiedziałem się, co następuje (opisałem to zresztą w liście do posłanki Beaty Kempy):

    Otóż okazuje się, że określenie to jest żywo promowane w Polsce, na Słowacji, Ukrainie, w Mołdawii, Armenii, Rosji oraz w większości państw postsowieckich. Przy czym jego promocją zajmują się przede wszystkim biskupi katoliccy oraz prawosławni duchowni i związane ideologicznie z tymi wyznaniami osoby ze świata polityki. Ideologia gender jest również obecna na Węgrzech – tam już od 2008 roku. Występuje ona również w krajach Europy Zachodniej, tam jednakże funkcjonuje pod pojęciem teorii gender – posługują się nią przeciwnicy równości małżeńskiej w Belgii oraz we Francji. (…) Pojęcie to (zarówno jako teoria, jak i ideologia) zostało po raz pierwszy użyte przez przedstawicieli Watykanu w 1995 roku, aby sprzeciwić się postanowieniom organizowanemu w Pekinie kongresowi ONZ dot. praw kobiet.

    Gdzie mogą szukać pomocy młode osoby, którym trudno jest odnaleźć własną tożsamość?

    Istnieje kilka miejsc, w których osoby młode mogą zasięgnąć informacji i otrzymać odpowiednie wsparcie. Jeśli potrzebny jest kontakt online z innymi osobami transpłciowymi, polecam zawsze fora: transseksualizm.pl, crossdressing.pl oraz forum transfuzja.org. To społeczności, w których można znaleźć pokrewną duszę, porozmawiać na tematy związane z płcią, tranzycją i poszukiwaniem siebie. Jeśli zaś chodzi o pomoc stricte psychologiczną lub grupę wsparcia, na stronie Fundacji Trans-Fuzja znajduje się specjalnie kalendarium, gdzie wyszczególnianie są spotkania prowadzone w całej Polsce (również te niebędące inicjatywami Fundacji) oraz miejsca, gdzie można otrzymać odpowiednią pomoc psychologiczną.

    Czy jest szansa, że kiedyś w Polsce zrobimy się bardziej tolerancyjni wobec inności?

    Już się robimy. To dość zabawne, że raz na jakiś czas dostaję takie pytanie i zawsze to potwierdzam. Widzę, jak wiele się zmienia. Widzę, że chcemy działać, tworzymy inicjatywy, promujemy różne podejścia do kwestii transpłciowości, queeru, interpłciowości i nawet spraw LGB (chociaż dziwnym trafem kwestie transpłciowe okazują się dla polskich władz łatwiejsze do zrozumienia niż typowo LGB). Zmieniły się nasze manifestacje, jest ich więcej, zmienia się podejście władzy do naszych kwestii (choć ten element zdecydowanie najwolniej), podejście ludzi w ogóle. Mam wrażenie, że tolerancyjni już się robimy. Ale to jest to, co mi przeszkadza, ponieważ wolę akceptację. Wolę zrozumienie.

    Dziękujemy za wywiad!

    Zdjęcie: Marcin Szczepkowski

    A takie tam… Wywiad. ;-)

    photo

    132 notes